Przejdź do treści
Home » POSTY » MOLECULE 8 – rewolucja,której nie było…

MOLECULE 8 – rewolucja,której nie było…

  • przez

W świecie figurek kolekcjonerskich skali 1/6 i 1/4 co jakiś czas pojawiają się nowe firmy, które próbują wejść na rynek z dużymi ambicjami i ,,najlepszymi”. Jedną z nich było MOLECULE 8 – projekt, który miał konkurować z topowymi producentami, ale ostatecznie zapisał się w historii jako przykład niewykorzystanego potencjału i niespełnionych obietnic.

Od samego początku MOLECULE 8 budowało wizerunek marki premium. Komunikacja była bardzo ambitna, żeby nie powiedzieć agresywna – firma mówiła o wysokim realizmie, innowacyjnych rozwiązaniach i jakości, która miała konkurować z liderami rynku. Kluczowym elementem strategii była obecność w mediach społecznościowych, szczególnie na Facebooku. Firma aktywnie publikowała rendery, zdjęcia prototypów, czy też zapowiedzi kolejnych projektów. Pamiętam, że swego czasu wszędzie było pełno info o projektach M8. Treści te trafiały do dużych grup kolekcjonerskich, takich jak One Sixth Republic (OSR). Z czasem zaczęto jednak zauważać niepokojące sygnały, które zaczęły podważać wiarygodność tej firmy – na FC użytkownicy pisali, że negatywne/krytykujące wpisy były kasowane, lub ,,znikały”. To ,,delikatnie mówiąc” może sugerować, że firma mogła aktywnie moderować lub usuwać krytykę na Facebooku, co znacząco wpłynęło na odbiór jej wiarygodności. Ale pomimo tych sygnałów M8 sprawiało wrażenie firmy blisko związanej ze społecznością kolekcjonerów, użytkownicy byli angażowani w dyskusje, komentowali projekty i mieli poczucie, że mają wpływ na rozwój produktów. Wszystko pięknie, ale termin wydania figurki ciągle się opóźniał…
Finalnie wypuszczono pierwszą figurkę – John Lennon 1/6. W zamierzeniach był to projekt bardzo ambitny, wyposażony m.in. w:

  • dwa headsculpty,
  • silikonowe elementy,
  • „endoskeleton” (wewnętrzny szkielet),
  • zestaw ubrań i akcesoriów.

Na papierze wyglądało to jak produkt klasy premium, ale opinie kolekcjonerów były jednak bardzo mieszane. Jakość miała być niesamowita, ale produkt nie wyglądał już tak dobrze, szczególnie za wysoką cenę. Na forach pojawiały się zarówno umiarkowanie pozytywne, jak i bardzo krytyczne głosy, szczególnie na Reddit.
Krytykowano głównie:

  • proporcje (np. headsculpt),
  • jakość materiałów,
  • body (określane jako „soft and squishy” ).

To dobrze oddaje rozjazd między potencjałem projektu a oceną samej firmy. Zaczęły się problemy komunikacyjne z klientami, na forach pojawiały się relacje o braku odpowiedzi na wiadomości, czy konieczność odzyskiwania pieniędzy przez PayPal. Nie wiadomo ile figurek zostało wypuszczonych, ile odesłanych z powrotem do firmy itp.

Najbardziej trafne podsumowanie wydaje się takie:
firma nie była klasycznym scamem, ale prowadziła komunikację, która sprawiała takie wrażenie.
Ale M8 pomimo krytyki do samego końca zapowiadało:

  • kolejne wersje Johna Lennona,
  • inne postacie (np. pojawiały się wzmianki o Willy Wonka),
  • projekty w skali 1/4 – ,,Wielka draka w chińskiej dzielnicy…”

Żaden z tych projektów nie został zrealizowany. A po premierze Lenona aktywność firmy zaczęła zanikać… Z czasem zniknęły aktualizacje, komunikacja ustała, a projekty zostały porzucone. W społeczności pozostało poczucie niedosytu i rozczarowania, a historia M8 stała się przestrogą dla kolekcjonerów. Pokazała, że obecność na FC wcale nie oznacza wiarygodności, a rendery i prototypy ,,mogą” 😉 znacząco różnić się od finalnego produktu. Dla wielu osób był to moment, w którym zaczęto znacznie ostrożniej podchodzić do preorderów od nowych producentów. Inny aspekt to stracenie zaufania do znanych postaci w świecie figurkowym, którzy do końca podtrzymywali wiarę w firmę, a potem ucichli…
M8 to przykład firmy, która świetnie zaczęła, ale nie była w stanie spełnić oczekiwań/wymagań rynku. Nie była to firma jednoznacznie oszukańcza – ale zdecydowanie taka, która przeszacowała swoje możliwości i straciła kontrolę nad komunikacją. A w świecie figurek 1/6 to wystarczy, żeby zniknąć równie szybko, jak się pojawić…

Ale pojawili się następcy (w pozytywnym znaczeniu tego słowa), którzy wyciągnęli wnioski z porażki M8, ale to już temat na następny artykuł… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *